5.3.13

RUNO / THE UNDERGROWTH


























































mech, drewno / moss, wood

wystawa zbiorowa Mleczne Zęby w BWA Katowice / Milk Teeth group exhibition in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. 1, 2 Barbara Kubska)
(fot. 3 Dominik Ritszel)

PRACA DOMOWA / HOMEWORK




































kryształy soli, uschły krzew z solnych zalewisk wokół krateru wulkanicznego Meke Gölü (Turcja), stal / salt crystals, withered bush from the salty mud around Meke Gölü volcano crater (Turkey), steel

wystawa zbiorowa Mleczne Zęby w BWA Katowice / Milk Teeth group exhibition in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. Barbara Kubska)

4.3.13

SZAŁAS / THE SHELTER
























gałęzie / branches

wystawa zbiorowa Mleczne Zęby w BWA Katowice / Milk Teeth group exhibition in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. Barbara Kubska)

3.2.13

TELEPORT PROCESS - EXHIBITION VIEW



























































































































































































































































19.01.13 - 17.02.13 wystawa Nowocześni: Turyści, Teleport Process w Galerii Sztuki Współczesnej
BWA Sokół w Nowym Sączu / 19.01.13 - 17.02.13 exhibition Modernists: tourists, Teleport Process in Gallery of Contemporary Art BWA Sokół, Nowy Sącz

(fot. Jacek Kołodziejski)

 http://www.radiokrakow.pl/www/index.nsf/ID/kolo_kultury_sroda_kultura?OpenDocument

TELEPORT PROCESS






































































lód, woda, worki foliowe, stal, drewno, szyba / ice, water, plastic bags, steel, wood, window pane
instalacja na zewnątrz i wewnątrz galerii / installation outside and inside the gallery
czas zimowy / winter time

19.01.13 - 17.02.13 wystawa Nowocześni: Turyści, Teleport Process w Galerii Sztuki Współczesnej
BWA Sokół w Nowym Sączu / 19.01.13 - 17.02.13 exhibition Modernists: tourists, Teleport Process in Gallery of Contemporary Art BWA Sokół, Nowy Sącz

(fot. Michał Smandek)

20.1.13

UNNATURAL 2




























balony, sznurek / balloons, string
słone jezioro Tuz, Turcja, 2012 / salt lake Tuz, Turkey, 2012
wideo 11'08", dokumentacja fotograficzna / video11'08", documentation photography


19.01.13 - 17.02.13 wystawa Nowocześni: Turyści, Teleport Process w Galerii Sztuki Współczesnej
BWA Sokół w Nowym Sączu / 19.01.13 - 17.02.13 exhibition Modernists: tourists, Teleport Process in Gallery of Contemporary Art BWA Sokół, Nowy Sącz

12.1.13

ZMĘCZENIE MATERIAŁU - DOKUMENTACJA WIDEO / FATIGUE OF MATERIALS - VIDEO DOCUMENTATION

NOWOCZEŚNI: TURYŚCI / MODERNISTS: TOURISTS

















































Zapraszam na wystawę Nowocześni: turyści / Michał Smandek - Teleport Process / Jacek Kołodziejski - Terrarium. Otwarcie 18.01.2013 godz. 18.00 w Galerii Sztuki Współczesnej BWA Sokół w Nowym Sączu. Wystawa potrwa do 17.02.2013; kurator: Łukasz Białkowski



Nowocześni: turyści
Początek XIX wieku – narodziny epoki nowoczesnej – to czas wysypu przewodników turystycznych, z kultowym wydawnictwami Baedekera na czele. Będąc charakterystycznym elementem nowoczesności, turystyka oddaje całą jej złożoność i wewnętrzne poplątanie. Fascynację egzotycznymi gatunkami zwierząt, której towarzyszyło ich tępienie. Ciekawość świata, którą sprowadzono do wizytowania atrakcji turystycznych – teatru, gdzie nowoczesny człowiek oglądał swoje pragnienia i wyobrażenia o świecie. W szerszym ujęciu turystyka oddaje napięcie między romantyczną potrzebą doświadczenia pierwotności natury, a procesem przemysłowej eksploatacji globu. W turystyce wyraża się więc doskonale złożoność i systemowa ambiwalencja człowieka nowoczesnego: wytwarzanie sztucznego świata, który przerażał, i od którego człowiek uciekał, oraz poszukiwanie utraconego raju, naturalności, która gdy ją znajdywano, okazywała się zbyt dzika, by nie poddawać jej kontroli.

Chociaż faktycznie prace pokazywane w ramach Nowocześni: turyści powstawały w wyniku podróży, wypadów za miasto, długich spacerów i obserwacji natury, to oczywiście turystyki Jacka Kołodziejskiego i Michała Smandka nie powinniśmy brać zbyt dosłownie. Fotografie Jacka Kołodziejskiego powstawały w ciągu ostatnich czterech lat podczas wycieczek po południowej Francji, Chorwacji i Polsce. Ale Jacek mówi wprost: „Nie mam duszy podróżnika, a przygody w egzotycznych krajach raczej mnie przerażają”.  W efekcie wybierał miejsca, gdzie technologia namacalnie stykała się z przyrodą i gdzie było bezpiecznie. Wśród nich znalazły się park Camargue  położony na mokradłach i bagnach rezerwat, w którym żyją dzikie białe konie i przez który prowadzą komfortowe, asfaltowe ścieżki. Następnie Jacek Kołodziejski fotografował kładki nad autostradą, które pozwalają na migracje zwierząt, potem hotel w Langwedocji z „dziką”, ale starannie pielęgnowaną roślinnością. Świadomie szukał pewnego terrarium, gdy jednak wchodził w te sztucznie wypreparowane miejsca, okazywało się, że miał do czynienia z przyrodą w całej jej spontaniczności i żywiołowości.

Michał Smandek jeździ po świecie szukając miejsc, gdzie przyroda wydaje się nietknięta przez człowieka. Krater Meke Gölü, biała powierzchnia słonego jeziora Tuz w Turcji, Cabo de Gata w Hiszpanii, Cabo de Sao Vincente w Portugalii to tylko kilka lokalizacji, w których dokonywał swoich interwencji. Podróżuje od paru lat, sycąc się klimatem pustynnych obszarów USA i odludnymi rejonami Azji. Interesuje go przyroda w swojej pierwotności i prostocie, sięga więc po proste substancje chemiczne i opiera swoje prace na nieskomplikowanych procesach fizycznych. Pracując z naturą, staje się eksperymentatorem i wykorzystuje praktyki znane z nauki. W rezultacie okazuje się, że w jego pracach nie mamy do czynienia z przyrodą, ale czymś wytworzonym i sztucznym. Materia organiczna i nieorganiczna, która miała mówić sama za siebie, zaczyna mówić dzięki ingerencjom Michała.



Michał z fizyki miał piątkę. Dlatego nie wierzy naukowcom i co tylko możliwe chce sprawdzić samemu. Od początku do końca: wzory, reguły, definicje – wszystko, co składa się na obraz świata. Zaczął skromnie, od rodzinnego Śląska. Wędrował po krainie hałd i wyrobisk. Na początku sprawdzał podstawy: łamliwość gałęzi, gęstość powietrza, kąty padania światła. Potem za niewielkie pieniądze udało mu się wyjechać i eksperymenty nabrały rozmachu: w USA sprawdzał parowanie wody i jej relacje z substancjami stałymi. Następnie wykonał kilka testów poświęconych ciśnieniu atmosferycznemu. Okazały się one sukcesem, a  zachęcony wynikami Smandek udał się do Turcji, gdzie badał krystalizowanie się chlorku sodu i rzutowane przez kryształy widmo. Od klasycznej fizyki Newtonowskiej przeszedł wówczas do teorii względności i  zajął się zgłębianiem czarnych dziur. Jego wiedza wzbogaca się z każdą wyprawą. Rozwijając swoje umiejętności,  Smandek opanował fizykę kwantową i opatentował wzór na teleportację. W Nowym Sączu w ramach naukowo-artystycznego eksperymentu bryłki lodu postawione w galerii zamienią się w wodę, następnie wyparują i pojawią się na zewnątrz znów w postaci lodu. To niezwykłe zjawisko na północy planety obserwowane będzie po raz pierwszy.

Żyć w terrarium nie jest łatwo. Nie chodzi o to, że w środku często brzydko pachnie. W terrarium przede wszystkim trzeba ciągle łudzić i udawać przed samym sobą. Niby rosną w terrarium żywe rośliny, ale co to za natura tak doskonale wychuchana i wypieszczona? Że są tu zwierzęta też niby jest oczywiste, ale co to za zwierzęta? Każde zbadane, wymyte i sterylne. Niby to wszystko dzikie, ale jakieś takie oswojone. Wprawdzie czasem wymyka się spod kontroli, ale tylko na krótko. Trzeba więc wszystko samemu sobie dopowiadać albo ciągle na coś przymykać oczy. I w każdym terrarium jest tak samo. W terrarium zwanym Puszczą Kampinoską, terrarium zwanym Warszawą, Berlinem, Polską. Ba, nawet w terrarium o nazwie Ziemia. Mówią, że to samo tyczy się terrarium zwanego Kosmosem. Wszędzie to samo. Wszystko doskonale opisane, zmierzone i od A do Z wykreowane.

Łukasz Białkowski



23.12.12

KOWBOJ, CZYLI PASTERZ / A COWBOY, IN OTHER WORDS - A SHEPHERD



























Kowboj, czyli pasterz

Z perspektywy bibliotek i uniwersyteckich czytelń podróże wydają się co najmniej zbędne. Pod płaszczykiem poznania lub współpracy, z niezwykłą historyczną regularnością niosły ze sobą przemoc, podstęp i kolonizację. Oprócz tych ewidentnie negatywnych konsekwencji są zbędne z innego powodu. Turystyczne topografie istnieją tak samo w realnych przestrzeniach geograficznych, jak w ikonosferze czy szeroko rozumianej kulturze wizualnej i w przestrzeni wyobraźni. Są miejscami, które w pewien sposób znamy, zanim je zobaczymy. W tym sensie okazuje się, już wcześniej byliśmy w każdym miejscu, do którego jedziemy.
Dlatego podróże nie tyle kształcą, co raczej kształtują. Niezależnie od tego, czy na nowe terytoria patrzy nomada, zagubiony podróżny czy kolonizator, żadne z tych spojrzeń nie jest neutralne. Najbardziej niewinne spojrzenie poprzestaje na skadrowaniu przestrzeni w ramach zinternalizowanych klisz wizualnych – dostrzeżeniu w krajobrazie elementów zbieżnych z tradycją sugerowaną przez przyswojoną wcześniej ikonosferę. Najbardziej żarłoczne taksuje roślinność, glebę i jej minerały pod kątem potencjalnych zysków –  zmian, które trzeba zaprowadzić i technologii, którą trzeba wdrożyć. W myśl przekonania, by czynić sobie Ziemię (często cudzą ziemię) poddaną.
Krater Meke Gölü w Turcji, Cabo de Gata w Hiszpanii, Ostrog na Urainie to tylko kilka lokalizacji, w których Michał Smandek dokonywał swoich interwencji. Podróżuje od kilku lat, sycąc się klimatem pustynnych obszarów USA, odludnych rejonów Turcji i przestrzeniami Europy, do których zaglądają tylko Cyganie albo travellersi. By znaleźć dogodne miejsce dla swoich działań, wcześniej przygląda się tym terenom w atlasach geograficznych, ogląda fotografie, bada lokalne uwarunkowania geologiczne. Rzeczywistość często weryfikuje wcześniejsze wyobrażenia i powstałe prace różnią się znacznie od zamierzonych. Jednak, jak sam mówi, jeśli nie zrobi czegoś w miejscu, do którego przyjechał, nie będzie ono jego.
Wyglądałoby więc na to, że mamy do czynienia z kowbojem. Uosobieniem figury białego, europejskiego mężczyzny, który czyni sobie poddanym wszystko, co  napotka na drodze. Kolonizatorem, który – na skalę możliwości – przywłaszcza sobie teren. Smandek twierdzi zresztą, że „każda materia i każda przestrzeń nadaje się do rzeźby, ale wszystko zależy od metody kreacji, idei i formy jaką wybieramy”. Choć interwencji dokonuje przy użyciu środków tyleż subtelnych, co humorystycznych, to minimalistyczny chłód, który emanuje z przestrzeni eksplorowanych przez Smandka, tylko potęguje siłę jego gestu.
Podbijanie terytorium, nawet przy użyciu wyspecjalizowanych technologii, nie dzieje się jednak samo z siebie. Zawłaszczające spojrzenie kolonisty musi tam zostać przyniesione na jego nogach, a nawet najbardziej wyspecjalizowane narzędzia potrzebują pleców, na których zostaną przytransportowane, i rąk, które będą je obsługiwały. Przyroda nie oddaje przecież niczego za darmo, dlatego koloniści i eksploratorzy muszą sporo się napocić. W tym zdobywaniu, mierzeniu się i porządkowaniu terytorium, rodzi się dziwaczny związek. Tak bliski, jak blisko człowieka może być piach, który wdziera się wszędzie podczas wędrówki przez pustynię, i tak głęboki, jak głęboko w płucach górników osadza się pył węglowy. Może dlatego rolnicy kochają ziemię, a ich skóra – z wysiłku wkładanego w uprawę – staje się „ziemista”.
Patrząc na prace Smandka tworzone daleko od turystycznej marszruty, we własnym mieszkaniu w Świętochłowicach lub w sterylnych przestrzeniach galerii, dostrzegamy przede wszystkim pieczołowitość lub wręcz troskę, z jaką Smandek traktuje każdą odrobinę materiału, każdy pył, każdy bąbel powietrza pojawiający się w jego pracach. Szanuje tworzywo, jego wewnętrzną strukturę i energię, pozwala ujawniać się w pełni jego właściwościom. Pozwala rozlewać się i zasychać maziom i substancjom, w formie które same przybrały. Najprostsze składniki rzeczywistości i nieorganiczna materia pod jego okiem rozwijają się i dumnie puszą w swojej naturalności.
Pamiętamy Heideggerowską krytykę cywilizacji technicznej i wezwanie, by „pasterzować byciu”. Owo sformułowanie rzecz jasna brzmi dzisiaj zanadto patetycznie i, co więcej, wielokrotnie było przeżuwane przez ekologów, hippisów oraz mniej lub bardziej szalonych „obrońców przyrody”. Jednak interesujące jest dlatego, że pozwala uchwycić ambiwalencję, o której wspomniałem wyżej. Gdyż grając przed nami kowboja-macho, eksploratora, który podporządkowuje sobie dziewiczy (a jakże!) teren, tuż potem Smandek przypomina, że kowboj jest w istocie rzeczy pastuchem, który troskliwie dogląda swoich kóz, owiec i krów, żeby mogły najeść się do syta.
Wyraziste konkluzje są pokusą umysłów jałowych i prostych. Dlatego (choć przeczuwamy, że agresywne wymachiwanie lassem jest po to, by stado było bezpieczne) nie wyjaśniajmy ambiwalencji w pracach Michała Smandka. Pielęgnujmy to wrażenie i nie szukajmy klucza do skrytki, w której znajduje się rozwiązanie zagadki. Pozwólmy tym dwóm biegunom oddziaływać na siebie i generować magnetyzm. Dajmy im roztaczać urok, który rodzi się z napięcia między kolonizatorską potrzebą, by podporządkować sobie tak wiele, jak tylko możliwe, by przyrodę zbadać, oswoić i nadać jej pożądany kształt, a postawą czułego opiekuna, który z fascynacją przygląda się, jak rzeczy dzieją się niejako same przez się, i z obserwacji tych nieskrępowanych niczym ruchów czerpie największą radość.

Łukasz Białkowski 

http://lukaszbialkowski.wordpress.com/2012/12/17/kowboj-czyli-pasterz/

Tekst Łukasza Białkowskiego ukazał się w katalogu “Drobnostki”, opublikowanym przez BWA Katowice.

15.12.12

LUSTRO / MIRROR




























lepik / tar glue

z wystawy Zmęczenie materiału, Mała Przestrzeń BWA Katowice / from Fatigue of materials exhibition, Small Space in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. 1 Grzegorz Mart/studio Filmlove)
(fot. 2 Michał Smandek) 

14.12.12

CELEBRACJA / CELEBRATION


























dym, mirra, drewniany postument / smoke, myrrh, wooden pedestal

z wystawy Zmęczenie materiału, Mała Przestrzeń BWA Katowice / from Fatigue of materials exhibition, Small Space in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. Michał Smandek)

12.12.12

UNTITLED




































































stal, papier, szkło, plastik, drewniany postument / steel, paper, glass, plastic, wooden pedestal

z wystawy Zmęczenie materiału, Mała Przestrzeń BWA Katowice / from Fatigue of materials exhibition, Small Space in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. Grzegorz Mart/studio Filmlove)

UNTITLED



































































































































ołów, woda, szkło, stal, drewniany postument / lead, water, glass, steel, wooden pedestal

z wystawy Zmęczenie materiału, Mała Przestrzeń BWA Katowice / from Fatigue of materials exhibition, Small Space in BWA Contemporary Art Gallery in Katowice

(fot. Grzegorz Mart/studio Filmlove)